POMYSŁ NA WEEKEND - nad morzem 7

GARDNA WIELKA - SMOŁDZINO - SMOŁDZIŃSKI LAS - CZOŁPINO - KLUKI - ŁEBA - NOWĘCIN - STILO




TRASA 110 km - MAPA

Polskie morze z widokiem na morze

Tak trochę przekornie, rzuciłam hasło w poszukiwaniu miejsca gdzie by można było stanąć camperem tak, by z okien zobaczyć morze. Nie mówię tu o lornetce i przedzieraniu się wzrokiem przez las. Szukamy.

Poszukiwania zaczynamy od jeziora Gardno. Po drodze przed Gardną Wielką mijaliśmy camping, ale jeśli dla surfowców, więc z założenia będzie wiać :). Parkujemy pod knajpką z rybkami tuż przy jeziorze, gdzie wytyczony jest niewielki parking. Za nami kilka metrów dalej jest już Słowiński Park Narodowy. W pobliżu plac zabaw dla dzieci, głaz narzutowy i rowerowo można się wybrać do Czołpina. Jako, że u nas chwilowo rowerów brak rozkoszujemy się jedynie ciszą tego miejsca.




Choć cisza tu i spokój jednak to nie morze. Rzut oka na mapę – mamy Smołdzino, Smołdziński Las z którego już tylko rzut beretem do morza (no prawie). Skręcamy na Czołpino i kierujemy się na ostatni parking po lewej stronie drogi (jakiś 1 km lasem) Bliżej po prawej też jest parking, ale droga nie zachęca. Zostawiamy pani opłatę za wjazd (na noc kręciła nosem mówiąc, że i tak się ktoś zjawi, żeby nas przegonić) i udeptaną ścieżką idziemy nad morze. Po 10-15 minutach jesteśmy na miejscu. Plaża okazuje się być w miarę spokojna mimo wielu aut na parkingu.









Potem spacer po okolicznym lesie szlakami – wypad na wieżę i po obiedzie zmykamy dalej.





Teraz do Kluk – po drodze mijamy bielące się z dala wydmy, lecz z tej strony nie uda nam się do nich dotrzeć. Zostaje nam zatem skansen w Klukach – praktycznie przejeżdżamy przez niego. Na końcu drogi mała zatoczka do zawrócenia, ale do jeziora nie dotrzemy.






Ze Smołdzina drogą „tup tup tup” docieramy do głównej drogi. Niby główna, ale chcąc wyminąć się z większym samochodem ktoś musi wylądować na poboczu. Skręt na Łębę – tu już lepiej. Kręcimy się trochę po miejscowości, mijamy szczelnie wypełnione parkingi i campingi, tak, że szpilka nie wejdzie. Próbujemy też dostać się na parking pod wydmami – zapomnij. Wracamy na Turystyczną i tam naszym oczom ukazuje się wolny parking – toż to szok :). Za 15 zeta możemy stać do 20. Daleko do wydm pytam obsługę ? Plażą będzie tam z piątkę. Eeee to damy radę, ledwo co obiad zjedliśmy :) Uzbrojeni w hektolitry wody ruszamy na szlak. Początkowo napotykamy plażowiczów, lecz już po 5 minutach plaża jest szlakiem pieszo rowerowym. Kulamy się i kulamy, gdy po godzinie stajemy przed znakiem – wydmy 4km. Hmmm 5 miało w sumie być…. Ale las ludzi ciągnie się dalej więc i my z niesłabnącym zapałem idziemy ku zachodowi.









W końcu jest jest – jak na pustyni, a skwar niemiłosierny, gdyż wiać tutaj nawet wiatrowi się nie chce. Schodzimy co się da i tym razem mamy mniej pocieszający znak „Łeba 8km”
W drodze powrotnej tak gdzieś w połowie jest skręt do wyrzutni – też zaliczamy drepcząc najpierw po piachu, lesie by skończyć na drodze. W wyrzutni rakiet bez liku – tylko przebierać i wybierać :)






Drogę powrotną umila nam foka płynąca z nami równym tempem.... :)



Wracając już przy zachodzącym słońcu do campera marzymy tylko o jednym – by ułożyć się do snu. Lecz nie tu, tu nas o 20 wyrzucą. Ponieważ na parkingu jest ruch jednokierunkowy jedziemy grzecznie jak każą – górą -  dół – góra – zdecydowanie bardziej polecam wyjazd pod prąd :). 

Mamy upatrzony parking pod latarnią Stilo. Pod, to mało powiedziane - jakieś 1,5 km dreptania, ale to już nie dziś. Zaglądamy po drodze do Nowęcina do zamku (jest jezioro od biedy można by tam zostać).






Ale nas niesie aż na ostatni parking pod latarnią Stilo. Po drodze w Sarbsku jest skręt do fokarium - nie zaglądamy, bo foki już dziś były :) W Sasinie leży dwóch policjantów - sugerowana prędkość przejazdu zbliżona do zera. Układamy się do snu w oczekiwaniu kolejnych wrażeń...

1 komentarz:

Maciek pisze...

Łeba to super miejsce na sesje zdjęciowe.